Gracie razem od 30 lat, w raczej nie zmienionym składzie. To dłużej niż nie jedno małżeństwo. Czy kłócicie się? Czy macie tzw. ciche dni?
Skład zmieniał się wielokrotnie. Jedni odchodzą, drudzy przychodzą. Ruch odświeża atmosferę. Nowe rześkie twarze sprawiają, że się nie nudzimy. Rzeczywiście jak w małżeństwie, ale takim poligamicznym. Można pozazdrościć.
Czy w historii zespołu był moment, kiedy kapela była na krawędzi rozpadu?
W roku 2021 chciałem odejść ze stanowiska lekarza zespołu i wprowadzić na nie kobietę. Nastąpił bunt. Jakikolwiek ruch w kierunku parytetu płci był wykluczony. Kobieta - lekarz !!! - krzyczeli wszyscy - po naszym trupie !!! Nie po to ciężko harowaliśmy, żeby nas teraz leczyła jakaś młoda laska. No i zostałem.
Trasy koncertowe to zbiór zabawnych anegdot. Którą wspominasz najbardziej?
Najbardziej lubię 49. i 50. Od 51. zaczynają się już opowiadania o chorobach. Operacje, wypadki, małżeństwa, rozwody. Same nieprzyjemne rzeczy. Na szczęście z wiekiem pamięć sprawia, że wszystko się ze sobą myli.
Czy nie czujecie się trochę takim cover bandem, który gra tylko stare piosenki, bo nowych albo nikt nie zna albo nikt nie chce słuchać?
Oczywiście, że tak jest. Prawo inżyniera Mamonia działa we wszystkich epokach. Niestety mam złą wiadomość dla młodszych wykonawców - tak będzie z każdym z nich i wszystkimi artystami estrady do końca świata.